wtorek, 19 kwietnia 2022

Tylko nie plujcie na chodnik

W Singapurze zwiedzanie nawet po drodze

Są takie kraje, które choć małe, to ludne, nowoczesne, a jednocześnie pełne atrakcji dla zwiedzających. Jednym z nich jest niewątpliwie Singapur, w którym w dodatku można się zatrzymać na dzień, dwa, lecąc na dłuższe wakacje gdzieś w okolicy.

To miasto-państwo posiada ogromny port lotniczy, który obsługuje nie tylko pasażerów przybywających tutaj, ale i rzesze tych, którzy się przesiadają. Sam tak miałem, lecąc kiedyś do Australii. Moi znajomi trafili zaś na wczasy w Tajlandii, których elementem była przesiadka w Singapurze. Może warto pomyśleć o takiej opcji, aby zatrzymać się w tym miejscu na dłużej niż parę godzin? Tym bardziej, że czasami umożliwi nam to jeszcze obniżenie całkowitych kosztów podróży. Tak więc - zwiedzanie Singapuru i korzyść w jednym. Wiedzą o tym ci, którzy specjalizują się w wyszukiwaniu tanich możliwości wyjazdowych  i jak najtańszych biletów lotniczych. 

Przypomnijmy skąd wziął się w ogóle ten twór państwowy leżący na południu Półwyspu Malajskiego. Wokół rozpościerają się wody cieśnin Malakka i Singapurskiej, łączących Morze Andamańskie z Morzem Południowochińskim, oraz cieśniny Johor, która wąskim, zaledwie dwukilometrowym pasem oddziela kraj od Półwyspu Malajskiego. Już samo to położenie, w miejscu bardzo korzystnym handlowo i pozwalającym kontrolować militarnie szlaki żeglugowe, sugeruje, że przy powstaniu Singapuru musiało odgrywać rolę jakieś mocarstwo. Tak było w rzeczywistości, tyle, że Wielka Brytania zrobiła to początkowo za pośrednictwem Kompanii Wschodnioindyjskiej, która to firma wydzierżawiła teren w 1819 roku od sułtanatu Johor. W 1826 roku doszło już do normalnego aktu kupna. Nastąpił bujny rozwój. II wojna światowa była i tutaj tragiczna, ale nie powstrzymała na długo rozwoju miasta.

A ono coraz bardziej stawało się samodzielne. Najpierw, w 1946 r. zostało oddzielną kolonią, a w 1959 r. stało się autonomiczne. W 1963 r. było już niepodległe, chwilowo tylko pozostawało w Federacji Malezji.


Najpierw - ogród


zwiedzanie Singapuru - ogrody botaniczne
Obecnie jest to wciąż rozwijające się, kosmopolityczne miasto-państwo, położone na 63 wyspach. Najważniejsze to: Jurong Island, Pulau Tekong, Pulau Ubin i Sentosa.

Już będąc tu jeden dzień można napotkać interesujące atrakcje turystyczne, choć przydałoby się ciut dłużej. Tak wielbiciele natury, jak i po prostu ludzie szukający wytchnienia, powinni się udać do Singapurskich Ogrodów Botanicznych. Położone są przy Cluny Road, a obejmują 74 hektary. Ze względu na klimat, nie mają tu problemu z uprawą pięknych i wymagających roślin. Wyróżnia się Narodowy Ogród Orchidei. Co za kolory – zresztą wszędzie tutaj. Wrażenie robi kawałek dżungli. Do tego tzw. Evolution Garden, centrum botaniczne i akweny wodne z charakterystyczną dla siebie roślinnością. Zamiast zagłębiać się w teren Półwyspu Malajskiego i okolic, macie to wszystko na miejscu.

Bardziej naturalną przyrodę spotkacie jednak i w Singapurze, a to na wyspie Pulau Ubin'. Ten skrawek lądu leży niedaleko od lotniska. Mówią, że to ostatnia „wiejska” i „dzika” część tego organizmu - reszta to typowe miasto. Można się tam drogą wodną z Changi Ferry Terminal, dokąd dojeżdżamy taksówką, lub zieloną linią metra na Tanah Merah i stamtąd autobusem. Zobaczymy tu m.in. małpki, egzotyczne ptaki, a z roślinności - drzewa namorzynowe. Łatwo to ogarnąć, bo wypożyczają tu rowery, dla których przygotowano też wiele kilometrów tras rowerowych.

zwiedzanie Singapuru - wyspa Sentosa
Trochę z natury, ale nie tylko, będzie też na dość rozrywkowej wyspie Sentosa. Znajduje się tu m.in. park motyli, gabinet figur woskowych, grające wodotryski, muzeum kamieni, pole golfowe oraz „koralarium”. Bardzo ciekawy jest „Podwodny Świat” - zainstalowali tu np. stumetrowy tunel, który prowadzi pod dnem wielkiego akwarium. Chodzi o stworzenie wrażenia spaceru po dnie morza. Inną atrakcją są pokazy różowych delfinów.

No i przyjemnie się zrelaksować przy dźwiękach szemrzącego strumyka, w miłym świetle z nogami zamoczonymi w niewielkim basenie. Pływają w nim małe rybki, które skubią nasze stopy, oczyszczając je ze zrogowaciałego naskórka. Jakby komuś było mało, to w ofercie jest też profesjonalny masaż stóp.


Za sterami


Niesamowitym przeżyciem może okazać się wizyta we Flight Experience na Raffles Avenue. Szczególnie dla tych, którzy marzyli o lataniu. To przedsięwzięcie edukacyjno-rozrywkowe. Umożliwia ono wczucie się rolę kapitana samolotu prowadzącego np. Boeinga 737NG – oczywiście na symulatorach. Ale takich pierwsza klasa, które obejmują w pełni wyposażony, zamknięty kokpit, przyrządy i komputery i wizję o promieniu 180 stopni, oddającą rzeczywisty krajobraz.

Do dyspozycji gości różne programy o stopniu trudności od początkujących do w pełni zaawansowanych. Trochę to kosztuje, ale zabawa jest przednia i bardzo realistyczna.


Jak na wojnie


atrakcje Singapuru - Narodowe Muzeum Singapuru
Nie tylko interesujący się historią mogą wybrać się do National Museum of Singapore między Orchard Road a Clark Quay. W bardzo przystępny i interaktywny sposób ukazuje ono historię i kulturę Singapuru.

 W pobliżu znajduje się też tzw. Battle Box. To budowla we wnętrzu wzgórza na którym znajduje się Fort Canning. W czasie II wojny światowej znajdowało się tu największe podziemne centrum brytyjskiego dowództwa. Zobaczycie tam dwadzieścia dwa pomieszczenia połączone korytarzem. Można tu przeżyć lekcję historii, która robi ogromne wrażenie.

System świateł, animacji i dźwięków ma przypomnieć moment z 5 lutego 1942 roku, kiedy Brytyjczycy podjęli decyzję o poddaniu Singapuru Japończykom. Jest bardzo realistycznie - odgłosy bombardowania w słuchawkach budują szczególną dramaturgię. Do tego „mówiące” figury woskowe dają wrażenie życia w podziemiach.


Z torbami


Dla niektórych może i najważniejszym punktem wizyty w Singapurze są zakupy. W sumie nie ma się co dziwić – podaż rozmaitych artykułów jest tu rewelacyjna. Handluje się na wielu obszarach miasta, ale najważniejszą arterią handlową wydaje się Orchard Road, na północny zachód od centrum finansowego. Nie brak tu mnóstwa mniej lub bardziej ekskluzywnych sklepów galerii. Można tu po zakupach wypić kawę, bo działa sporo kafejek, a nawet zatrzymać się na dłużej, bo hoteli też nie brak. Aha, no i przy stacji Orchard Rd jest też Ambasada RP.

atrakcje Singapuru - South Bridge Road

Z kolei wokół New Bridge Road i South Bridge Road rozciąga się się dzielnica chińska, a w niej „szwarc, mydło i powidło”. Ciekawego przyodziewku zwłaszcza zatrzęsienie, choć często rozmiary małe, bardziej dla rasy żółtej. Mekką dla poszukujących tanich ubrań jest Bugis Street.

Dla wielu Singapur kojarzy się z ofertą taniej elektroniki, aparatów fotograficznych i kamer. Najlepsze sklepy ze sprzętem fotograficznym znajdują się przy North Bridge Road, High Street oraz Orchard Road. Ceny elektroniki konkurują z tymi z Hong Kongu. Centrum komputerowe Funan znajdziecie przy hotelu Excelsior.

Dodajmy jeszcze takie lokalizacje jak Little India, gdzie dostaniemy co się dało przytargać z Indii, Bangladeszu i Pakistanu; Vivo City - największą galerię handlową miasta, no i po prostu lotnisko z bardzo tanim duty free.

Zabawy tu sporo, jest co zobaczyć, tylko pamiętajcie o zachowaniu. Wystarczy wypluć gumę na ulicę, aby zapłacić dramatycznie wysoką karę. Gumy zresztą już nie importują, bo ludzie kiedyś dla żartów zaklejali czujniki przy drzwiach automatycznego metra...

A jak będziecie bardzo niegrzeczni, to i w tyłek przylać mogą.


Poprzednio pisaliśmy o atrakcjach Minorki


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz